BEZPŁATNE wyzwanie dla Sensitive Person / wwo!

NIe wstydzę się siebie –

o spójności wewnętrznej

Śledź na IG: @psycholog_wwo!

Nie chcesz przegapić materiałów z wyzwania?

Jesteś SP (Sensitive Person)? Dołącz do „The third SPace” – newsletterowej przestrzeni Twojego rozwoju. Otrzymasz na start PDF „Tonąc w emocjach – nauka pływania” a w dalszym kontakcie mnóstwo inspiracji do poszukiwań Twoich własnych „3 SP dla SP”: SPokoju, SPójności i SPełnienia.

TYDZIEŃ 5

  cz.17

Jak terapia narracyjna  pomaga w uzyskaniu SPójności wewnętrznej i pracy nad wstydem?

Z perspektywy neurobiologicznej głównym celem psychoterapii jest rozwój plastyczności i integracji neuronalnej. Psychoterapeuci piszący o neurobiologii zgodnie twierdzą, że NARRACJA WEWNĘTRZNA i praca nad nią zwiększają poziomą integrację lewej i prawej półkuli mózgu. 

Cozolino w „Neuroscience of Psychotherapy” napisał:

„Podstawową techniką wszystkich podejść psychoterapeutycznych jest przekształcanie i poszerzanie lewopółkulowej narracji, by włączyć do niej cichą mądrość prawej półkuli

Co to oznacza w praktyce? Działając samodzielnie, lewopółkulowy narrator przedstawi wydarzenia naszego życia w pozornie logiczny sposób, będący w istocie konfabulacją na temat możliwych przyczyn i skutków. Zignoruje kontekst i nie zada sobie trudu, by stworzyć SPójną i wielowymiarową wizję przeszłości.

Tymczasem prawa półkula wydobędzie główny sens z przetwarzanego materiału i wypracuje bogate w kontekst, nielinearne i wielozmysłowe rozumienie. Dlatego tak ważne jest, by te dwie części scalić odnośnie opowieści, jaką sobie opowiadamy o sobie, o świecie i o życiu. 

Bonnie Badenoch rezerwuje pojęcie integracji poziomej dla połączenia między lewą a prawą półkulą mózgową, które może powstać dopiero, kiedy zintegruje się prawa część mózgu. Dopóki nie scalą się ciało, układ limbiczny i kora prawej połowy mózgu, narrator będzie opowiadał logiczną, lecz NIESPÓJNĄ narrację. (“Being a Brain-Wise Therapist: A Practical Guide to Interpersonal Neurobiology”).

Warto zatem, chcąc rozwijać SPójność wewnętrzną i przepracować chroniczny wstyd, spróbować zrozumieć swoje zawiłe historie życiowe, w celu odtworzenia, czego potrzebowaliśmy, co otrzymywaliśmy i jaką nieświadomą wiedzę zdobyliśmy w wyniku tych doświadczeń.

Można to zrobić z pomocą terapeuty, ale również poprzez pisanie wspomnień, analizę dawnych pamiętników, wykonywanie ćwiczeń na bazie terapii narracyjnej, które zajdziecie w artykule pod adresem: TUTAJ (klik).

„Do twórczej rekonstrukcji osobistej historii przyda się niemal każda teoria, która pomoże nam lepiej wczuć się w emocjonalne i cielesne przeżycie wstydu. Wszystko, co napisano o wstydzie w sposób poruszający wyobraźnię, można wykorzystać w pracy z klientem potrzebującym dokładnego dostrojenia się do jego niepowtarzalnego doświadczenia wstydu. Taki klient nie potrzebuje naukowych wyjaśnień swoich uczuć, lecz osoby – na tę chwilę terapeuty – który dostroi się do jego głębokiej deregulacji i fragmentacji w sposób dający mu poczucie całkowitego zrozumienia i tym samym umożliwi mu ponowne nawiązanie kontaktu i odbudowę integracji wewnętrznej (SPójności wewnętrznej – przypis mój).

Patricia A. DeYoung

Narracja, nawet podawana w małych porcjach, ma niezwykłą moc scalania. Ważnym elementem regulacji emocjonalnej jest wspieranie osoby zmagające się ze wstydem w łączeniu konkretnych wydarzeń z określonymi emocjami. Dzięki temu emocje staną się normalną częścią życia, przewidywalną reakcją na pewne sytuacje.

Twoje uczucia mają sens, informują Cię o tym, co Cię spotkało. Ta wiedza się przydaje. Regulacja emocjonalna pomaga poznać język uczuć i sposoby ich komunikowania. I właśnie narracja łączy słowa z emocjami, lewą i prawą część mózgu.

Praca nad narracją wzmacnia i pogłębia podstawową formę integracji prawopółkulowej: zdolność czucia związku między wydarzeniami a przeżyciami, która jest niezbędna dla spójnego, autobiograficznego poczucia Ja. Skłonne do wstydu osoby mają trudności z powiązaniem tych elementów. W czasie terapii wstydu rozmawia się zatem o tym, co się wydarzyło, skupiając się na związanych z tym uczuciami. Dlatego w terapii, albo poprzez autoterapię narracyjną, stwarza się emocjonalnie doświadczaną narrację o życiu wzmacniającą SPójne poczucie subiektywnego Ja.

Nie należy mylić poczucia wewnętrznej SPójności zakorzenionej w emocjach doświadczanych w ciele (autobiograficzne doświadczanie Ja jako przejaw integracji prawopółkulowej) z opowiedzianą językiem historią swojego życia, ułożoną przez lewą półkulę mózgu. Relacyjne i emocjonalne historie łączą prawopółkulowe obwody neuronalne, ponieważ opowieści przeżywane są jako część Ja, niezależnie od tego, że słowa pozwalają nazwać uczucia i dokonać refleksji.

To, że nasza lewa półkula „powie”, że nie potrzebujemy czyjejś miłości nie znaczy, że nasza prawdziwa, prawopółkulowa potrzeba bliskości, miłości i akceptacji zniknie.

Chronicznie zawstydzone osoby nie potrzebują pomocy ze strony lewej półkuli terapeuty, by stworzyć opowieść. Sami potrafią połączyć przyczyny ze skutkami i ułożyć logiczny wywód. Ale potrzebują mnóstwo wsparcia dla ich prawopółkulowych procesów narracyjnych. Potrzebują kogoś, przy kim zdobędą cielesne, emocjonalne, relacyjne poczucie Ja, dość spójne, by powierzyć je lewopółkulowemu narratorowi.

Przytoczeni, na początku tego wpisu, teoretycy neuronauki uważają, że to lewa półkula rozpoczyna opowieść. Jednocześnie zgodnie twierdzą, że prawa część mózgu jest wyłączną siedzibą autobiograficznego  poczucia Ja, wspomnień i emocji.

  cz.16

Praca nad wstydem jako nieadaptacyjną emocją.

Terapia skoncentrowana na emocjach (Emotional Focused Therapy – EFT), nakierowana na lepsze wykorzystanie i regulację afektów, oferuje przydatną definicję „pierwotnego nieadaptacyjnego wstydu”.

Nie przyda nam się pojęcie „pierwotnego adaptacyjnego wstydu”, opisywanego jako natychmiastowa reakcja na popełnienie błędu, z którego tu i teraz można się czegoś nauczyć. Taki wstyd z definicji jest przystosowawczy i świadczy o zdrowiu psychologicznym.

Nieadaptacyjny wstyd tymczasem, też pojawia się w obliczu problemu, który wydaje się bieżący, lecz w rzeczywistości należy do przeszłości. Uczucie to kiedyś było prawidłową reakcją na zagrożenie dla relacji, lecz dzisiaj poczucie bezwartościowości i niezasługiwania na miłość wpływa w reakcji na nawet niewielkie trudności interpersonalne.

O definiowaniu emocji z poziomu ich adaptacyjności / nieadaptacyjności, pierwotności / wtórności w podejściu EFT (Terapii Skoncentrowanej na Emocjach) więcej przeczytasz TUTAJ (klik).

Nieadaptacyjny wstyd prowadzi do wycofania i unikania, złego traktowania siebie i innych. Wywołany pogardą i obrzydzeniem do całej swojej osoby, zazwyczaj powoduje wtórne zawstydzenie swoimi emocjami (wtórne emocje to te będące reakcją na inną emocję, np. złość z powodu lęku, smutek z powodu ciągłego uczucia gniewu, lęk przed narastającym lękiem itd.). Ważne jest zatem, aby na etapie rozpoznawania wstydu zwracać uwagę na występujące elementy nieadaptacyjności naszych działań, gdy np. analizujemy potrzebę wykazywania się, osamotnienia, perfekcjonizmu, potrzeby kontroli czy wzorce zawiązywanych relacji z innymi.

Karen Horney podaje trzy sposoby radzenia sobie z lękiem związanym ze wstydem:

Zbliżanie się do ludzi

Odsuwanie od nich

Zwracanie się przeciw nim.

Każda z tych metod jest skuteczna, ale ma wady.

Jeśli zbliżymy się do innych z uległością i podporządkowaniem, nie stracimy ich miłości, ale nasze poczucie wartości będzie zależało od tego, czy będziemy lubiani, potrzebni i chciani.

Zwrócenie się przeciwko ludziom daje poczucie siły, lecz trzeba stale wygrywać, by zachować przewagę i nietykalność.

Odsunięcie się od innych uwalnia nas od potrzeby aprobaty i sukcesu. Cóż może nas wtedy zawstydzić? Skromne życie zdaje się niewielką ceną za wolność…

Wymyślone przez teoretyków Stone Center pojęcie dylematu ludzi, którzy muszą chronić swoje kruche Ja, jednocześnie funkcjonując w życiu społecznym najlepiej jak potrafią brzmi: „centralny paradoks relacyjny”. Polega on na tym, że stwarzamy pozory bycia w kontakcie, by się (tak naprawdę) przed nim uchronić. To interpersonalne „bezpieczeństwo” ma swoją cenę: głębokie poczucie odcięcia i izolacji, stan jednoznaczny ze wstydem.

Czasem stosuje się „udawanie przyjaźni”, gdzie jest się empatyczną, uważnie słuchającą osobą dla innych, jednak trzymającą najważniejsze części siebie w ukryciu. Chronienie swojego wnętrza, nienawiść do swoich potrzeb, ukrywanie zawiści lub udawanie twardej i niewrażliwej… tak naprawdę nikt nas nie zna. Dlatego nadal jesteśmy głęboko samotni.

Z perspektywy teorii regulacji emocji jest oczywiste, że każde z tych interpersonalnych strategii radzenia sobie ze wstydem chroni Ja przed kontaktem emocjonalnym z innymi. W takim stanie  napierające emocje mogłyby zostać wyregulowane poprzez współbrzmienie, poczucie wspólnoty i empatię. Jednakże chronicznie wstydząca się osoba czuje w trzewiach, że to, co wydarzyło się w podobnych sytuacjach – deregulacja, rozłam w kontakcie i niezrozumienie – jest zbyt bolesne by ponownie to przeżywać. Więc zamiast tego wybiera odcięcie.

Zgodnie z teorią relacji z obiektem, zaludniając nasz wewnętrzny świat, uwewnętrzniamy nie tylko nieświadome reprezentacje Ja i innych, ale również poszczególne typy relacji nas łączących. Dlatego jakość naszego życia wewnętrznego zależy od jakości naszych związków. Zawstydzające obiekty wewnętrzne i zawstydzone wewnętrzne Ja z definicji łączy rozregulowująca relacja i każde ich spotkanie powoduje masywną deregulację, podobnie jak w świecie zewnętrznym. I ta sytuacja nieustannie odtwarza się wewnątrz. Nic dziwnego, że ludzie cierpiący na chroniczny wstyd są wiecznie zlęknieni i rozbici…

Dlatego Patricia A. DeYoung wymienia rozwijanie autentycznych relacji z innymi jako jeden z dwóch najważniejszych elementów pracy ze wstydem.

Składają się na niego:

Dzielenie się emocjami

Negocjacja potrzeb

Przerywanie spirali wstydu i oskarżeń

Wina i wyrzuty sumienia jako autentyczny kontakt

    Pytania do Ciebie:

    Jak Twój sposób bycia z innymi stwarza pozory bliskości i jednocześnie utrzymuje Cię poza zasięgiem?

    Co by się stało, gdybyś przestała się „ukrywać” przed najbliższymi? Gdybyś jasno komunikowała swoje emocje?

    Co stałoby się możliwe, gdybyś nauczyła się komunikować swoje potrzeby?

    Jakby to było umieć przerwać monologi wewnętrznego krytyka, odróżnić winę od wstydu i adekwatnie zareagować w relacji?

    TYDZIEŃ 4

      cz.15

    Wstyd a poczucie winy

    „Beznadziejnie to zrobiłam” czy

    „Jestem beznadziejna”?

    Jak zwracasz się do siebie w chwilach potknięć?

    Dla niektórych mała różnica, a jednak ma ona ogromne znaczenie. To, jak do siebie mówimy, ma niezwykle silną moc. Kształtuje m.in. obraz nas samych, to jak siebie postrzegamy i definiujemy. Dlatego w pracy ze wstydem zaleca się, m.in. edukację z zakresu odróżniania wstydu od poczucia winy.

    Wstyd bowiem lubi rozlewać się na sytuacje, w których tak naprawdę adekwatniej byłoby poczuć się kimś, kto jest zupełnie ok, a tylko zrobił coś nie tak i może to spokojnie naprawić / poprawić / przeprosić (poczucie winy). Bez poczucia odrazy do siebie czy poczucia, że jest bezwartościowy (poczucie wstydu)… Więcej o różnicy pomiędzy tymi dwoma stanami przeczytasz poniżej.

    W newsletterze zaś otrzymasz link do artykułu nt. terapii narracyjnej, która bardzo wspiera w pracy ze wstydem, poprzez uważne rozwijanie tzw. staranności językowej w opowieści, jaką tworzymy o sobie i swoim życiu / działaniach.

    W wydanej w 2002 roku książce “Shame and GuiltHelen Lewis dowodziła, że wstyd wiąże się z negatywną oceną Ja, zaś poczucie winy z negatywną oceną swojego zachowania:

    „Wstydząc się czujemy się złymi ludźmi, obwiniając się – dobrymi ludźmi, którzy źle postąpili. Poczucie winy, objawiające się napięciem, wyrzutami sumienia i żalem, bywa bolesne, lecz nie uderza w naszą tożsamość. Wstyd, przeciwnie, jest dotkliwym cierpieniem związanym z poczuciem, że obnażono naszą głęboką ułomność i bezwartościowość.

    Źródła tych dwóch emocji są różne, podobnie jak ich znaczenia i wpływ na funkcjonowanie człowieka.

    Poczucie winy to nie tylko całkiem odrębna emocja; to również stan, w którym Ja jest znacznie silniejsze, niż kiedy przeżywa wstyd.

    Wstyd jako emocja i schemat myślowy działa destrukcyjnie na relacje interpersonalne, podczas gdy zdolność do poczucia winy jest cennym zasobem.

    Badania pokazały, że osoby z tendencją do wstydu częściej obwiniają siebie i innych za niepowodzenia, żywią gorzką urazę lub zapiekły gniew oraz są ogólnie mniej zdolne do empatii.

    Natomiast osoby bardziej skłonne do poczucia winy niż wstydu są ogólnie mniej skupione na sobie, bardziej zdolne do współodczuwania i przyjmowania odpowiedzialności za swoje błędy. Rzadziej wpadają w złość, a kiedy się to zdarzy, częściej wyrażają ją w dość bezpośredni i konstruktywny sposób.

    Pokazuje to różnicę między ludźmi, którzy nieustannie bronią się przed rozpadem Ja w relacji z innymi , a tymi, którzy w kontaktach z otoczeniem potrafią zachować stabilność i integrację wewnętrzną.

    Zadanie dla Ciebie:

    Postaraj się być uważna na chwile, w których jesteś wobec siebie bardzo krytyczna i “oceniasz” siebie jako złą osobę.

    Spróbuj przeformułować opis siebie na oparty o fakty, że jesteś tylko człowiekiem, który:

    “teraz ZROBIŁ coś nie tak”, a nie:

    “zawsze cały JEST NIE TAKI”.

    Czy coś się zmienia w Twoim samopoczuciu, gdy tak opisujesz sobie wydarzenia?

      cz.14

    Wstyd lubi się “dziedziczyć” niczym, przekazywana genetycznie, wysoka wrażliwość…

    Dostaję mnóstwo wiadomości, że nasze wyzwanie dla wwo, a konkretnie poruszana aktualnie tematyka wstydu, bardzo Was poruszają, wspierają, inspirują do przyjrzenia się sobie i zaopiekowania się sobą w tej tematyce.
    Ogromnie mnie to cieszy.
    Wiem, że szczególnie ostatnie dwa LIVE’y, o przekazach międzypokoleniowych w aspekcie wstydu, “uruchomiły” w Was ogrom refleksji.
    Cóż, tak jak wysoka wrażliwość jest przekazywana genetycznie, tak i wstyd lubi przechodzić z pokolenia na pokolenie. Po cichu, niepostrzeżenie, sprawiając, że niektóre rodziny wręcz nie dowierzają, że można życie przeżywać inaczej, lżej, bez ciągłego dźwigania ciężaru tego trudnego doświadczenia, jakim wstyd jest.
    A można.
    I tym, jak dążyć do takiego życia, właśnie w obecnym wyzwaniu się zajmujemy.

    „Nigdy mnie nie dziwi, gdy chronicznie zawstydzony klient mówi, że jego rodzic (lub oboje) „też miał kiepskie dzieciństwo”. Ze swoich własnych powodów jego rodzice nie mieli wystarczająco ukształtowanych Ja, by dostroić się do swojego dziecka. (…)

    Stawiam sobie za punkt honoru obalanie mitu, że przyczyną tego uczucia jest surowe, oparte na zawstydzaniu wychowanie. Wielu cierpiących na chroniczny wstyd klientów nie znajduje potwierdzenia tej tezy w swoich wspomnieniach. Wiedzą, że rodzice ich kochali i chcieli dla nich jak najlepiej.

    Ale jednocześnie, jak pokazują ich „w sumie normalne” historie, rodzice Ci byli zbyt zagubieni i przestraszeni, by stworzyć intersubiektywną przestrzeń niezbędną do rozwoju spójności wewnętrznej, samoświadomości i pewności siebie ich dzieci. Wstyd wkradł się niepostrzeżenie.

    Czasami, opowiadając o dzieciństwie, klienci uzmysławiają sobie, że pod pozorami normalności krył się wewnętrzny rozpad członków rodziny. Obwinianie i nieufność były wszechobecne, emocjonalne zaniedbanie i naruszanie granic stanowiły normę, każdy żył w całkowitej izolacji, pielęgnując sekrety i nałogi – a wszystko to pod przykrywką „w sumie normalnego” życia.”

    Patricia A. DeYoung

      cz.13

    LIVE nr 4: Rodzinne historie o wstydzie cz.II

    TYDZIEŃ 3

      cz.12

    Wstyd jest międzypokoleniowy…

    Mamy okres Świąteczno – Noworoczny. Czas, w którym będziemy wracać do rodzin swojego pochodzenia, fizycznie, lub w myślach… Zazwyczaj właśnie w te dni wracamy do przeszłości, mierząc się z różnymi emocjami.

    Między innymi ze wstydem, z żalem, z próbą zrozumienia, z jego ciągłym brakiem…

    Ostatnio na LIVE opowiadałam Wam o tym, że wstyd powstaje w dzieciństwie. Prosiłam Was również o próbę łagodnego spojrzenia na rodziców, ponieważ… wstyd jest doświadczeniem międzypokoleniowym. Dlatego nasi rodzice często byli zupełnie nieświadomi faktu, że, pomimo najlepszych intencji, nieświadomie wpędzali nas w to uczucie.

    Niemniej z każdym pokoleniem mamy więcej wiedzy, więcej możliwości i jeśli pracujecie z tym wyzwaniem – jest to ogromna szansa na przerwanie tego wielopokoleniowego cyklu.

    Być może zresztą Wasi rodzice już, choć trochę – ten przekaz osłabili, z nadzieją, o jakiej ostatnio przeczytałam w felietonie Natalii de Barbaro:

    Czasem możemy jedynie rozpocząć podróże, które nasze dzieci muszą za nas dokończyć – mówi jej Noah. – Jeśli trauma i ból mogą nieść się echem przez całe pokolenia, tak samo jest z miłością

    W jakich rodzinach pojawia się wstyd?

    W takich, w których opisach (tworzonych szczerze przez jej członków) pojawiają się opowieści o relacji z wymagającym rodzicem, którego łatwo było rozczarować. Lub o takim, który zawsze się martwił. Lub złościł, był spięty i w złym humorze. Chwile wspólnej zabawy zdarzały się rzadko. Brakowało też akceptacji. Rodzina nie dawała pewności, że jej członkowie zostaną bezwarunkowo przyjęci jako niepowtarzalne osoby ze swoimi pragnieniami, uczuciami i wadami. Mogą również wybrzmiewać opowieści o ciągłej ocenie i krytyce lub miłości, na którą zawsze trzeba było zasłużyć.

    Warto również w opowieściach o dzieciństwie naszych rodziców, dziadków – badać to, czy opiekunowie wykazywali ciekawość: ich dzieci, ich uczuć, potrzeb? Czy może usłyszymy o nieobecnych myślami i emocjonalnie niedostrojonych lub wścibskich i narzucających się rodzicach, którym nie chodziło o dzieci tylko o to, czego sami chcieli i potrzebowali.

    W domach rodzących wstyd, od pokoleń, zazwyczaj nigdy nie rozmawiało się o uczuciach. Mówiąc o braku uczuć w rodzinie często pojawia się skorygowanie nt. gniewu, którego to akurat często było aż za dużo. Nie służył on jednak zdrowemu dzieleniu się sobą. Nie domagał się zrozumienia lub konstruktywnej zmiany. Gniew w takich domach był zazwyczaj furią osoby, która czując bezradność, próbowała przejąć lub narzucić kontrolę. Wybuch wściekłości (lub lodowaty chłód) daje większe poczucie siły niż rozpadanie się na kawałki (bo często już ta osoba jest zarażona wstydem od swojego dzieciństwa i tak a nie inaczej nauczyła się sobie z nim „radzić”). W wielu systemach rodzinnych chroniczny gniew skrywa właśnie wstyd.

    Kolejnym charakterystycznym elementem dla rodzin z „przekazem międzypokoleniowym wstydu” jest depresja. W niektórych rodzinach wszyscy jej członkowie nieustannie oscylują między furią a depresją. W innych jedni cały czas noszą w sobie gniew, podczas gdy Ci, którzy nie mogą sobie pozwolić na jego okazanie, skazani są na depresję. Niezależnie od sposobu wyrażania bólu, członkom takich rodzin brakuje szczerych rozmów, podczas których czuliby się widziani i rozumiani.

    W rodzinach przekazujących wstyd kolejnym pokoleniom zazwyczaj są „wiecznie nie rozwiązane konflikty”, nawracające „punkty zapalne” i tematy tabu, na które nie można rozmawiać, „żeby nie wybuchła wojna”. Rodziny te nie potrafią konstruktywnie rozwiązywać konfliktów (stosują zasady „przemilczania”, „zamiatania pod dywan”, „wygaszania, byle już zamknąć temat” itd.).

      cz.11

    Kim jest “Rozregulowujący INNY”?

    Czemu wstyd rodzi się, rozwija i ujawnia w toku życia „w relacji z INNYM”?

    Kim jest ów, wspomniany we wcześniejszych postach, „rozregulowujący INNY”?

    O tym dzisiaj przeczytasz – poniżej:

    W swojej przełomowej pracy, która wytyczyła kurs dla relacyjnych badań nad wstydem, Helen Block Lewis określa tę emocję jako interpersonalną. W jej ujęciu Rozregulowujący inny to osoba, która nie nawiązuje kontaktu emocjonalnego, nie reaguje empatycznie i nie okazuje zrozumienia niezbędnego, by partner interakcji czuł się kompletny i spokojny.

    Rozregulowujący inny to ktoś, na kim chcemy i powinniśmy móc polegać, gdy potrzebujemy wsparcia w radzeniu sobie a afektami lub emocjami. Jednak sposób reagowania tej osoby, lub jej obojętność, wywiera przeciwny skutek: nie pomaga nam pomieścić, zaakceptować i zintegrować z naszym Ja tego, co czujemy.

    Regulujący inny zaś – to osoba reagująca w sposób, który pomaga nam nie zostać przytłoczoną przez emocje, lecz pomieścić je, przyjąć i połączyć z naszym uczuciowym Ja, byśmy mogli dobrze czuć się we własnym wnętrzu.

    Przez całe życie potrzebujemy zdrowych i bliskich relacji, byśmy czuli się zintegrowani (SPójni wewnętrznie), kompetentni i warci miłości. Emocjonalne dostrojenie opiekuna do dziecka – lub trwały rozdźwięk między nimi – odciska głębokie piętno na emocjonalnym funkcjonowaniu rozwijającego się człowieka.

    Właśnie to doświadczenie – w kontakcie z rozregulowującym innym – leży u podstaw wstydu. Poczucie, że bardzo potrzebujemy czegoś od ważnej osoby, ale między nami dzieje się coś złego i nie możemy od niej uzyskać tego, czego nam brak.

    Wiele dzieci szybko uczy się zadowalać tym, co dostają. Odcinają się od przeżyć rozpadu i utraty kontroli. Blokują poczucie bycia złymi najlepiej, jak potrafią, i wchodzą w rolę grzecznych chłopców i dziewczynek lub ukrywają swoje potrzeby.

    Pokazują tylko te części siebie, z którymi ważni dla nich dorośli rezonują emocjonalnie (dostosowanie zachowania do oczekiwań innych).

      cz.10

    LIVE nr 3: Rodzinne historie o wstydzie cz.I

    TYDZIEŃ 2

      cz.9

    LIVE Jak działa Twój system utrzymywania wewnętrznej równowagi (emocjonalnej / SPójności JA) w TU i TERAZ?

    Dziś zostawiam Ci do przemyślenia, na weekend, kilka ważnych pytań odnośnie tego, jak wygląda Twoja relacja ze wstydem (o ile się z nim mierzycie) w Twojej dorosłej codzienności. Proszę pobądź z nimi na spokojnie, daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz. Jestem ogromnie ciekawa Twoich refleksji.

    A już na poniedziałkowym LIVE (o 10:00) przeprowadzę Cię przez kwestionariusz odnośnie tego, czy w Twoim dzieciństwie mógł zrodzić się wstyd, czy to tam mogło się zacząć wszystko, z czym mierzysz się do teraz…

    PS. Nie zapomnę, jak piorunujące wrażenie na mojej własnej terapii zrobiło na mnie pytanie o to, kiedy to Ja zawstydzam innych… Wgniotło mnie to w fotel, rozłupało na kawałki, a potem pomogło scalić się w zgodzie z tym, kim jestem naprawdę… Powstać, niczym Feniks z popiołów…

    Czasem coś musi spłonąć, nawet, jeśli nas to przeraża, by oczyściła się przestrzeń na nowe…

    PYTANIA DO CIEBIE:

    Jak radzisz sobie z emocjami i stanami Ja (poczuciem bycia stale w pełni sobą i poczuciem bycia OK z tym, kim jesteś) w kontekście relacji z sobą i z innymi

    Kto i w jakich momentach najmocniej „blokuje” Cię w swobodnych wyrażaniu siebie (swoją osobą, sposobem reagowania i bycia?)

    Kiedy Ty masz potrzebę zawstydzenia innych? W jakich aspektach, w jakich sytuacjach, jakiego typu osoby?

    Kim byś się stała, gdybyś potrafiła zawsze czuć się dobrze ze swoimi potrzebami, emocjami?

    Gdybyś miała pewność, że wszyscy Cię zrozumieją, będą adekwatnie reagować na Twoje działania i reakcje i nie będziesz musiała się siebie wstydzić?

    Co byś robiła w życiu, gdybyś nie musiała się bać o ocenę i akceptację innych? Co stałoby się możliwe? Jakie zmiany w stosunku do obecnej codzienności by zaszły?

      cz.8

    Wstyd jako myśl / obraz siebie

    Helen Block Lewis, która za podstawowe składniki emocjonalnego przeżycia wstydu uznaje wściekłość i poniżenie spowodowane odrzuceniem, uważa, że uczuciom tym towarzyszy element poznawczy – myśli o porażce.

    Patricia A. DeYoung twierdzi z kolei, że równocześnie z uczuciem wstydu nie pojawiają się żadne myśli, ponieważ jego istotą jest dezintegracja Ja, doświadczenie poprzedzające gniew i z definicji wymykające się rozumowi. Niemniej powtarzające się w dzieciństwie doświadczenia rozpadu z wolna obrastają w pewne ZNACZENIA, które dorosły może bardzo szybko przywołać. Nie dowodzi to, że określona myśl – na przykład o porażce lub wybrakowaniu – jest nieodłącznym elementem wstydu, lecz, że dane połączenie nerwowe było wielokrotnie używane.

    Lecz skoro myśl o porażce nie pojawia się jednocześnie z uczuciem zawstydzenia, a nawet nie jest jego integralną częścią, to dlaczego tak powszechnie wiąże się ze wstydem?

    Właśnie o tym dzisiaj – jak wstyd oddziałuje na nasze myśli i tworzony obraz siebie – zapraszam do czytania.

    Według Francisa Brouceka odpowiedź na pytanie: dlaczego myśl o porażce tak powszechnie wiąże się ze wstydem?, ma związek z tzw. uprzedmiotowieniem.

    By pomyśleć o sobie jako o przegranym, musimy umieć przyjąć zewnętrzną perspektywę. Uczymy się tego od innych ludzi, którzy patrzą na nas z zewnątrz. Według Brouceka źródłem tego uczucia jest brak sprawczości w kontaktach z innymi ludźmi. We wczesnym dzieciństwie wzrok rodzica wpływa na rozwijającą się, obiektywną samoświadomość dziecka. Kiedy nie uda mu się przyciągnąć spojrzenia, które wzmocniłoby jego wolę, ekscytację i poczucie Ja, poczuje coś innego: że rodzic patrzy na niego w sposób, który go UPRZEDMIOTAWIA.

    Zdaniem autora rodzice muszą przede wszystkim dostrzegać subiektywne przeżycia i uczucia dziecka. Jeśli patrzą na dziecko z zewnątrz zamiast skupiać się na jego emocjach, uprzedmiatawiają je i zawstydzają.

    Jak można się spodziewać – uprzedmiotawiane dziecko – czy to poprzez krytykę, czy uwielbienie – zaczyna patrzeć na siebie oczami innych. Nie ma wręcz znaczenia, czy jego stosunek do swojego uprzedmiotowionego Ja jest pozytywny czy negatywny; oddala go od swojej PODMIOTOWOŚCI. Jeśli ta skłonność zbytnio się pogłębi, stanie się patologiczna. Dziecko straci możliwość poczucia tego, co Broucek nazywa pierwotną łącznością z innymi, a co pozwala przełamać dystans i alienację spowodowane przez uprzedmiotawianie siebie.

    Pozbawione łączności emocjonalnej, której potrzebuje, by zachować wewnętrzną spójność, dziecko zwraca się do swojego obserwującego Ja po pomoc w regulacji emocji, przechodząc od prawopółkulowego do lewopółkulowego funkcjonowania. Szukając sensu, obserwujące Ja posiłkuje się tym, jak opisuje je rodzic, i na tej podstawie tworzy własny, „obiektywny” opis siebie. Właśnie tak powstaje rozdźwięk między emocjonalnym a poznawczym aspektem wstydu.

    Myśli o wstydzie są wytworem uprzedmiotowionego Ja, które wycofało się z intersubiektywnej przestrzeni, gdzie zabrakło łączności emocjonalnej, zawiodła afektywna regulacja i zapanowała deregulacja (emocjonalna).

    Właśnie dlatego myśli o wstydzie to z definicji samotne rozważania. Rodzą się z poczucia niemożności nawiązania bliskości i tworzą rzeczywistość pozbawioną łączności z innymi. Wstyd staje się jakby murem, który chroni kruche Ja przed natarczywymi spojrzeniami i słowami, a nie pozwala mu nawiązywać kontaktu, który ujawniłby jego ułomności. Zawstydzone Ja wierzy, że to obiektywny brak – różnego typu słabość, ułomność lub brzydota.

    W krainie wstydu ludzie zawsze patrzą, a my spoglądamy na siebie ich oczami. Ten nakierowany na innych sposób myślenia prowadzi bezpośrednio do depresji, której towarzyszy nienawiść do samego siebie. W tych odciętych od świata krainach należy zachować pozory doskonałości, nawet gdy porażka jest nieunikniona”  

    Patricia A. DeYoung, Terapia chronicznego wstydu

    Wspomniany we wcześniejszych wpisach Nathanson następująco wyjaśnia, w jaki sposób afekt, jakim jest wstyd, przekształca się w negatywny obraz siebie:

    Kiedy dziecko doświadcza nagłego zerwania łączności emocjonalnej, ma poczucie niekompetencji, a to zły i niebezpieczny stan. Próbuje odzyskać poczucie bezpieczeństwa, łączy bezbrzeżny wstyd z poczuciem straszliwego zła i zagrożenia. Te przeżycia „pasują” do siebie, a porządek zawsze jest lepszy niż chaos. Nathanson opisuje to bezpieczne połączenie jako poznawczo – afektywny schemat złego Ja:

    po ustanowieniu tego związku każde przeżycie wstydu przywołuje obrazy przedstawiające Ja jako ułomne, słabe lub wybrakowane“.

    Jeśli schemat złego Ja będzie aktywowany przez każde doświadczenie wstydu (zerwanie kontaktu) – to w każdej sytuacji, gdy dana osoba poczuje się nierozumiana lub osamotniona, będzie przeżywała siebie jako złą. Skłonność do aktywacji schematu złego Ja w różnych sytuacjach społecznych można określić jako zaburzenie widzenia siebie lub niestabilną samoocenę.

    Niezwykłe jest to, że kiedy zawstydzające myśli i pełne wstydu obrazy siebie przejmują władzę nad rozpadającym się Ja, wstyd pozwala uciec przed nim samym. Choć wstydliwe obrazy i myśli sprawiają ból, chronią przed bezpośrednim doświadczeniem fragmentacji lub unicestwienia Ja. Często, kiedy wytyczamy drogę naszej ucieczki przed wstydem, de facto go opisujemy.

      cz.7

    Wstyd jako afekt / emocja

    Wstyd to wszechstronne doświadczenie. Odczuwalne z poziomu ciała, emocji, myśli, postawy / stosunku wobec siebie. Dzisiaj przygotowałam dla Ciebie trochę treści odnośnie wstydu jako afektu / emocji, na podstawie prac Donalda Nathansona (autora „Shame and Pride”) oraz jego mentora – Silvana Tomkinsa.

    Wstyd jako AFEKT

    Donald Nathanson definiuje wstyd jako bolesny mechanizm ograniczający przeżywanie pozytywnych afektów, powodujący ból tym dotkliwszy, im większe jest to ograniczenie lub większa siła dążenia do tego, co podmiot wciąż postrzega jako pożądane.

    Silvan Tomkins twierdził, że afekty są pierwotnym, wrodzonym, biologicznym systemem motywacyjnym człowieka, który ma pierwszeństwo przed popędami związanymi z przyjemnością i deprywacją, a nawet przed bólem fizycznym. W ciągu pół wieku teoria afektu przekształciła się w teorię regulacji emocji. W ramach tego modelu wstyd nie jest postrzegany jako indywidualna reakcja na przykrą sekwencję bodźców, lecz jako coś, co pojawia się w relacji, w której osoba wyraża emocjonalną potrzebę, a druga na nią reaguje.

    Nie zmienia to faktu, że deregulacja emocjonalna czy też wstyd to przytłaczające doznanie fizyczne. Afekt służy komunikacji, ale nade wszystko jest fizjologiczny.

    Niewerbalność tego przeżycia i konkretność objawów pobudzenia – takich jak rumieniec, pocenie, przyśpieszony puls, nieukierunkowana wściekłość – czynią wstyd potężną i prymitywną reakcją, niepodlegającą racjonalnej kontroli.

    Wstyd jako EMOCJA

    Afekt to dopiero początek przeżycia wstydu. Jak pisze Nathanson: „Afekt to biologia, a emocja – biografia”. W miarę kolejnych doświadczeń wstyd poszerza się o złożone i emocjonalne znaczenia nadbudowane wokół chwil podobnej aktywności neuronalnej, gdy czujemy, że nagle wypadamy z łask i tracimy twarz.

    Choć rozpacz i przerażenie to bolesne uczucia, są to ciosy zadane z zewnątrz, przebijające gładką powierzchnię ego; tymczasem wstyd jest chorobą duszy, która atakuje od środka. Nie ma znaczenia, czy zawstydził nas szyderczy śmiech, czy sami się poniżamy. W obu przypadkach czujemy się obnażeni, przegrani, odarci z godności i bezwartościowi”  – jak pisze Silvan Tomkins.

    Zdaniem Donny Orange, przedstawicielki intersubiektywnego nurtu psychoanalizy, wstyd nie jest ani afektem, ani myślą, lecz „całym światem przeżyć”.

    Przy wyjaśnieniach źródeł wstydu również kładzie się nacisk na kwestie emocjonalne: mówi się o chronicznym braku współbrzmienia, osłabiającym poczucie interpersonalnej sprawczości dziecka i kładącym podwaliny pod jego późniejsze poczucie bezwartościowości.

    Wstyd wybucha gniewem, łatwo przeradza się w zawiść i urazę. A ponieważ w znacznej mierze dotyczy zintegrowanych stanów afektywnych, przejawia się paniką i wewnętrznym chaosem lub poczuciem kompletnej niekompetencji.

    Tyle słów, a i tak nie sposób uchwycić istoty tego uczucia. Staramy się je zrozumieć, nawet kiedy nas zalewa, i ująć je w kategoriach, które dadzą nam poczucie kontroli. Z tego względu myślowy aspekt wstydu stanowi istotny, kolejny wątek rozważań na jego temat, bo i w sferze poznawczej wstyd zapuszcza korzenie…

    I o tym aspekcie – myślowym – już w kolejnym wpisie.

      cz.6

    Czemu SPójność wewnętrzna jest ważna i jak wstyd uniemożliwia jej doświadczanie

    Warunkiem dobrego samopoczucia jest zintegrowane Ja (SPójność wewnętrzna). Według psychologów nurtu, jakim jest psychologia Ja (specjalizujących się w rozumieniu procesów integracji Ja) wrodzone dążenie do wewnętrznej spójności pomaga niemowlęciu przekształcić bezpośrednie doświadczenie emocjonalne we wzorce oczekiwań i reagowania w kontaktach z opiekunami. Wzorce te determinują późniejsze interakcje z otoczeniem i uczucia, które towarzyszą dziecku, a później dorosłemu, przez całe życie. Jeśli są one trudne, emocje te pojawiają się w terapii w formie lęku, depresji, poczucia pustki i „pokawałkowania” wnętrza. Z dalszej części wpisu dowiesz się, czym jest owo DOŚWIADCZANIE ROZPADANIA SIĘ, jakim jest wstyd.

    Skoro Spójne Ja jest człowiekowi niezbędne do optymalnego funkcjonowania, to jego rozpad grozi śmiercią psychiczną. Klienci zmagający się z niszczącą siłą chronicznego wstydu niekoniecznie przeżywają lęk przed unicestwieniem codziennie i świadomie. Groźba zagłady zawsze jednak nad nimi wisi, czai się tuż pod progiem świadomości. To, z czym te osoby borykają się na co dzień, jest CENĄ ZA UTRZYMYWANIE WSTYDU POD KONTROLĄ. Paradoksalnie, za unikanie rozpadu wnętrza płacą brakiem jego integracji.

    Doświadczenia, które, gromadząc się, mogą w końcu wyrządzić trwałą krzywdę i wywołać chroniczny wstyd, to chwile rozpadu, kiedy nie podejmuje się prób naprawy, a dziecko musi samodzielnie odbudować poczucie Ja w relacji z drugim człowiekiem. Bez zewnętrznej pomocy dezintegracja nie ustępuje, rozszczepienie na dobre i złe Ja się pogłębia, i dziecko może usunąć z pamięci całe wydarzenie, by móc dalej funkcjonować.

    Tym, co prowadzi do chronicznego wstydu, nie jest celowe zawstydzanie dziecka przez rodzica, lecz ROZŁAM ICH RELACJI, po którym NIE NASTĘPUJE PONOWNE ZBLIŻENIE (wyjaśnienie przez rodzica, przeprosiny, ukojenie trudnych emocji dziecka, zapewnienie o miłości). Za każdym razem, gdy osoba, od której dziecko jest emocjonalne zależne, staje się dla niego niedostępna i przestaje je widzieć, traci ono poczucie spójności wewnętrznej.

    Jeśli towarzyszy nam wstyd, uważamy to za słabość, efekt negatywnego myślenia i niskiej samooceny. Tymczasem wstyd, każdego rodzaju, zawsze pojawia się w relacji. Jest to PRZEŻYWANIE SIEBIE w kontakcie, który został ZAKŁÓCONY lub PRZERWANY. Chroniczny brak bliskości z drugą osobą wywołuje poczucie głębokiego osamotnienia, które z kolei prowadzi do rozpaczy i poczucia bezwartościowości. (…)  Znika możliwość doświadczenia empatii – podmiot postrzega otoczenie jako niezdolne do współodczuwania i traci współczucie dla samego siebie.

    Czasem mówi się o wstydzie jako utracie dumy, szacunku do siebie i poczucia własnej wartości. I o ile przepracowywanie poznawcze tych elementów wspiera w pracy ze wstydem, to według Judith Jordan (teoretyczka relacyjnego nurtu psychoterapii) wstyd pojawia się nie dlatego, że zabrakło uwielbienia, uznania lub podziwu, lecz z powodu niezaspokojenia podstawowej potrzeby, jaką jest pragnienie bliskości i emocjonalnego współbrzmienia.

    Wstyd staje się chroniczny, gdy na podstawie wielokrotnych, powtarzalnych doświadczeń powstają trwałe schematy przeżywania siebie i reagowania na innych ludzi. Jest to określony sposób doświadczania siebie w kontakcie, a nie przejaw zranionej dumy, utraty szacunku do siebie czy niskiej samooceny. To wstyd prowadzi do takiego widzenia siebie i stosunku do siebie, jest źródłem, a nie efektem.

      cz.5

    LIVE nr 2: Ja też doświadczam wstydu

    TYDZIEŃ 1

      cz.4

    Wstyd jest relacyjny

    Być może zwróciłyście uwagę, że sytuacje opisane we wczorajszym poście wskazują na RELACYJNY charakter wstydu. Tak, wstyd jest relacyjny. Co to oznacza? Tyle, że powstaje on i się „uaktywnia” zawsze w kontakcie z drugim człowiekiem. A właściwie z jego konkretnym zachowaniem, które nas „rozregulowuje”, bo okazuje się niedostrojone emocjonalnie do tego, co się z nami dzieje.

    A któż z nas nie czuł w dzieciństwie momentów, gdy nasze żywe emocje (wynikające z, charakteryzującej wysoką wrażliwość, reaktywności emocjonalnej) zamiast dostrojenia ze strony opiekunów spotykały się z: wyśmianiem, krytykowaniem, lekceważeniem, unieważnianiem, umniejszaniem, sugerowaniem, że są nieadekwatne / nieprawdziwe itd.?

    Tak, wstyd ma świetne warunki do zamieszkania w wysoko wrażliwych dzieciach, których rodzicie nie rozumieli cechy, jaką jest #wysokawrażliwość i nieumiejętnie się do niej odnosili.

    Więcej o powstawaniu wstydu w dzieciństwie w przyszłym tygodniu, w tym jeszcze wciąż przyglądamy się mu w tu i teraz. Czy nas dotyczy, w jakich formach się przejawia, czym tak naprawdę jest (o tym już w kolejnym poście).

    Na razie kwestia INNYCH. Jacy są bliscy Ci „inni”, z którymi dzielisz codzienność?

    Dostrojeni do Twoich emocji, czy raczej wpędzający we wstyd (zazwyczaj ten dawny, zakorzeniony i robiący to nieświadomie), poprzez nieadekwatność swoich reakcji i nierozumienie Twoich stanów?

    Wstyd to doświadczenie rozpadania się poczucia Ja w relacji z rozregulowującym innym”  – jak pisze Patricia A. DeYoung.

    Kiedy jesteśmy bardziej krusi (jako dzieci lub osoby o wrażliwym układzie nerwowym), nasze poczucie integracji wewnętrznej (SPójności) zależy od emocjonalnego dostrojenia najbliższych, regulacji afektywnej, jaką nam zapewniają (a raczej – powinni zapewnić, bo z realizacją jest różnie). „Rozregulowujący inny” to bliska osoba, której reakcje sprawiają, że nasze wnętrze rozpada się na kawałki.

    Wstyd, mimo zmiennej postaci, można rozumieć jako niepowtarzalne i specyficzne doświadczenie interpersonalne. (…) Wydaje się, że wstyd to wewnętrzny problem człowieka, negatywne uczucia do samego siebie, wynikające z PRZEKONANIA o swoim głębokim wybrakowaniu. Tymczasem wstyd jest w istocie problemem interpersonalnym, pojawia się w relacji i rozpaczliwie domaga się uwagi drugiego człowieka, mimo że w kontakcie nie ma do niego dostępu.

      cz.3

    Jak przejawia się wstyd?

    Patricia A. DeYoung w książce: „Terapia chronicznego wstydu. Perspektywa relacyjna i neurobiologiczna” pisze, że wstyd to problem, o którym się nie mówi. Nie mniej potrafi on, niejako, „mówić sam za siebie”, poprzez wpływanie na nasze wybory, sposoby działań i interakcji ze światem.

    Jak może się on „przejawiać” – do jakich charakterystycznych zachowań nas popychać, do jakich decyzji, sposobów interpretacji rzeczywistości? Zobacz w punktach poniżej.

    Nie będę kryła, że, choć zazwyczaj wstyd wybiera sobie jakiś „dominujący” sposób wpływania na nasze działania (jeden z wymienionych na slajdach), ja odnajdywałam się silnie w co najmniej 3 z poniższych… Tak, wstyd był we mnie mocno zakorzeniony. A jak jest u Ciebie?

    Pogoń za sukcesem, poczuciem kompetencji, by uzyskać poczucie bycia ważnym (niezaspokojone w przeszłości pragnienie bycia widzianą i kochaną). Gdy umiarkowany, solidnie wypracowany sukces nie zadowala i nie powstrzymuje przed dążeniem do bycia genialną i wyjątkową ani nie chroni przed poczuciem poniżenia, kiedy nie uda się osiągnąć ideału.

    Podwójne życie, podszyte wypartym gniewem i spowodowanymi nim rozłamami (gdy gniewna, pozbawiona nadziei część Ja przeważa i burzy to, co do tej pory budowaliśmy). Zdajemy się mieć „dwie twarze”, jedną, która zawsze jest miła i drugą, która nieoczekiwanie wpada w furię. Czasem jest to wiele „masek” zakładanych w różnych okolicznościach. Jednak większość z nich wynika z faktu, że nie pozwalamy sobie być w pełni sobą, bo uważamy, że nie możemy pokazać prawdziwych siebie jako zbyt „nieidealnych” / „wybrakowanych” / „dziwnych” / „odrażających” itp.

    Samotność nie do zniesienia. Zamknięcie w świecie wewnętrznym, w którym ból psychiczny towarzyszy stale. Poczucie bezradności wobec tego bezmiaru bólu. Często wynika ze wstydliwego dla danej osoby (bo nie ze swej natury) pragnienia czułej troski, które wpędzało w przeszłości w kryzys. Najprawdopodobniej bowiem ta potrzeba zaczęła kojarzyć się z obezwładniającym wstydem, który uderzał, kiedy odmawiano spełnienia tej potrzeby.

    Rezygnacja z miłości, związana z narracją wewnętrzną, jaka utworzyła się w reakcji na dawne przejawy braku akceptacji i odtrącenie nas z naszymi potrzebami. Często zaczynamy wmawiać sobie, że nie potrzebujemy kochać, w wyniku ulegania reakcji obronnej, mającej chronić nas przed ewentualnymi kolejnymi momentami cierpienia, jeśli ktoś miałby znów nas zranić. Jest związana z dążeniem do niezależności i „nie potrzebowania niczego od innych”. Osoby takie nie potrafią prosić o pomoc, bo zbyt przeżywają odmowę. „Właśnie dlatego życie we własnym świecie jest o wiele bezpieczniejsze od życia z ludźmi”.

    Karanie niewłaściwych innych. Każdy czasem zawodzi i nie okazuje drugiej osobie zrozumienia czy docenienia. To normalne i dobrze, jeśli potrafimy to przyjąć z większym lub mniejszym spokojem.

    Jednak zbyt silna reakcja emocjonalna (ogromne poruszenie, obrażanie się, karanie swoim odcięciem, niedostępnością, wpędzanie w poczucie winy) na takie zachowania bliskich wskazywać może, że w odczuciu osoby reagującej jest to powtórzenie pierwotnej traumy nieliczenia się dla opiekuna (rodzica). I takie reakcje mogą wskazywać na utrwalone mechanizmy działania wstydu w tego typu sytuacjach.

    Nałogi – hamują i zagłuszają lęk, który sączy w ich ciała wstyd. Kiedy lęk i nienawiść do siebie stają się nie do zniesienia, otępiające zajęcie lub odurzająca substancja mogą się wydawać najlepszą drogą ucieczki. Lub jedynym przyjacielem.

    Osoby zmagające się ze wstydem często skarżą się na niewspółmierny do sytuacji lęk i depresję, która ciągnie ich w dół, nawet kiedy wszystko układa się pomyślnie. Wydaje się, że zarówno niepokój, jak i przygnębienie nie mają żadnej przyczyny. Osoby te zazwyczaj nie wspominają o wstydzie, choć mogą mówić o niskiej samoocenie lub braku pewności siebie.

      cz.2

    Czy to wstyd?

    W tym tygodniu będziemy starali się zajrzeć głębiej w naturę wstydu, który to – rzadko kiedy – uwidacznia się bezpośrednio i klarownie.

    Znacznie częściej pozostaje w ukryciu, z którego “nawiguje” mnóstwem różnych objawów, jak te wymienione poniżej.

    Czy któreś z nich dotyczą Ciebie? Jeśli tak, to zachęcam, byś uważnie prześledziła materiały z naszego #wyzwaniedlawwo , w odniesieniu do pracy ze wstydem, ponieważ może być to kamień węgielny do Twojego rozwoju wewnętrznego.

    A już jutro poznasz szersze opisy tego, jak może przejawiać się w naszej codzienności kwestia zmagań ze wstydem, którego nawet nie jesteśmy świadomi, a tymczasem w życiu zdecydowanie czujemy, że coś jest nie tak i nie wiemy, że to własnie wstyd za tym stoi.

    Perfekcjonizm, prokrastynacja i przymilność często skrywają chroniczny wstyd. Warto również zwracać uwagę na element osamotnienia i bycia niewidzianym w domu rodzinnym. Kolejnymi elementami wartymi uwagi są objawy traumy, dysocjacji i uzależnień.

    „Wstydzące się” osoby łatwo czują się oceniane i nierozumiane, są bardzo wrażliwe na krytykę oraz boją się oceny i opinii innych.

    Osoby zmagające się ze wstydem często skarżą się na niewspółmierny do sytuacji lęk i depresję, która ciągnie ich w dół, nawet kiedy wszystko układa się pomyślnie. Wydaje się, że zarówno niepokój, jak i przygnębienie nie mają żadnej przyczyny. Osoby te zazwyczaj nie wspominają o wstydzie, choć mogą mówić o niskiej samoocenie lub braku pewności siebie.

      cz.1

    Wideo powitalne

    00

    Co Cię czeka?

     W ramach wyzwania będziesz mogła spotkać się z 3 grupami postów, z serii:

    Edukacja

    a) Wstyd, jego związek z wysoką wrażliwością i wpływ na zaburzenie SPójności wewnętrznej

    b) Terapia wstydu, rozwijanie stabilnego poczucia własnej wartości w oparciu o badania i sprawdzone naukowo narzędzia

    c) Rozpoznawanie Twoich wartości, rozwijanie sposobów odważnego wyrażania ich w życiu i zdrowej ekspresji siebie ( w oparciu o Twój rdzeń tożsamości).

    Praktyka

    a) Wsparcie w autodiagnostyce i zrozumieniu, czy i na ile zmagasz się ze wstydem

    b) Propozycje ćwiczeń na co dzień, w celu wzmocnienia poczucia własnej wartości i odnalezienia swoich wartości

    c) Udowodniona badaniami skuteczność

    Inspiracja / motywacja

    a) „Przypominajki” ode mnie, byś pamiętała o działaniach rozwojowych

    b) Cytaty z badań, by zwiększyć Twoją motywację i zaufanie do proponowanych ćwiczeń

    c) Moje refleksje z własnej praktyki / i z pracy z klientkami będącymi wwo

    Pamiętaj, że do wyzwania, by śledzić je na bieżąco, możesz dołączyć śledząc moje konto na Instagramie: @psycholog_wwo, tutaj będę aktualizowała wpisy raz w tygodniu.

    Małgorzata Pawlińska
    Psycholog, terapeutka w podejściu ACT (Acceptance and Commitment Therapy), certyfikowana międzynarodowo Coach (PCC ICF).

    Licencjonowana konsultantka i trenerka Odporności Psychicznej.

    Autorka kanału na YouTube: “Pokochaj wysoką wrażliwość”.

    Każdego dnia pomaga wrażliwym Kobietom (SP – Sensitive Person) odnaleźć i rozwinąć w życiu 3 SP: SPokój, SPójność i SPełnienie.
    Bez nadmiernego samokrytycyzmu, ograniczającego perfekcjonizmu i stresu. Z odwagą do sięgania po więcej i realizowania w pełni swojego potencjału.

    If you are not free to be who you are, you are not free

    Dr Clarissa Pinkola Estés