Żyjemy w ciekawych czasach – szybkiego rozwoju, łatwego dostępu do coraz większej ilości informacji. Zmieniają się nie tylko pory roku; zmieniają się standardy pracy, technologie, formy komunikacji. To, co dziś jest nowością, jutro można uznać za przeżytek. Ale czy my – istoty ludzkie – też tak szybko się zmieniamy? Czy szybciej oddychamy, spacerujemy, myślimy? Czy ciągła próba „dotrzymania kroku” nie jest przyczyną wielu problemów natury psychologicznej, wypaleń, stresu, depresji? W niniejszym artykule dowiesz się, jak żyć w zgodzie z własnym rytmem. Zachęcę Cię do znalezienia zdrowej równowagi pomiędzy Twoim własnym rytmem a tempem narzucanym przez świat. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest poznanie i zaakceptowanie siebie i swojej „wewnętrznej melodii”. Jak bowiem pisał Carl Rogers:

„The curious paradox is that when I accept myself as I am, then I can change”

(„Ciekawym paradoksem jest fakt, że dopiero gdy zaakceptuję siebie takim, jakim jestem – mogę się zmieniać” – tłumaczenie własne).

Jaki rytm narzuca Ci świat?

Wstajesz rano. Na dworze sypie śnieg. Zaspana, stajesz w oknie i obserwujesz taniec śnieżynek. Masz wrażenie, że, choć wszystkie mają do przebycia jednakową drogę, każda odbywa wędrówkę między niebem a ziemią we własnym tempie. Jedne sennie bujają się, wahadłowo. Inne radośnie robią piruety. Niektóre chcą jak najszybciej skończyć swą podróż, zdają się gdzieś spieszyć. Sączysz poranną kawę i zastanawiasz się: „Jakie jest moje tempo w podróży życia? Jak ja wędruję?”
Być może czujesz, że jesteś jak jedna z tych śnieżynek. Niby podobna do innych, niesiona tym samym wiatrem, raz milszym, raz bardziej srogim. Z drugiej strony, gdy dobrze się przyjrzeć – inna. Zarówno w wyglądzie, jak i w reagowaniu na popychające podmuchy. Czy masz ochotę „stawić opór”? Czy bezwolnie dajesz się ponieść? Chciałabyś trochę zwolnić? Przyspieszyć?
A może najchętniej w ogóle zatrzymałabyś się, by móc rozeznać się, gdzie jesteś i gdzie chcesz podążać?
Tymczasem może właśnie uświadomiłaś sobie, że po przebudzeniu w ogóle nie masz czasu na łyk czegoś ciepłego i refleksje na temat widoków za oknem. Masz wrażenie, że wszystko pędzi, termin goni termin, a Ty nie masz chwili wytchnienia. Przyspieszone bicie serca, mętlik w głowie. Co najpierw? Co potem? Jakby się dało tak wszystko na raz… Jak odbierasz swój świat? Wydaje Ci się, że wszyscy w nim funkcjonują jak chomiki w klatce, wciąż kręcąc się w kołowrotku, nie mogąc zwolnić tempa? Tłumaczysz sobie, że tak już jest, każdy tak ma, nie ma co marudzić, nie można zostawać w tyle, jak chce się coś osiągnąć…
Czy słysząc Annę Marię Jopek śpiewającą: „Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę, gubiąc wątek i dni… A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!” – myślisz: „to tak, jak u mnie?”
Może być też tak, że od rana snujesz się po domu, bo najchętniej nie szłabyś w ogóle do pracy. Jak już do niej dotrzesz, czujesz narastające z każdą godziną uczucie nudy. Z każdym dniem zaś ogarnia Cię coraz większy marazm i jesteś wciąż ospała. Przeczuwasz jednak, że to coś na zewnątrz rzuca na Ciebie czar senności. Nie leży to w Twojej prawdziwej naturze.
Niezależnie od tego, czy Twój dzień przepełniony jest gonitwą i szaleńczym tempem, czy też dłuży się tak, iż zdaje się nie mieć końca – ważne jest, jak to współgra z Tobą. Czy dobrze się z tym czujesz? Czy masz wrażenie swojego rodzaju „niedopasowania”, zmęczenia tym jak jest, choć nie widzisz konkretnej przyczyny? Być może nie żyjesz w rytmie, jaki jest dla Ciebie odpowiedni i stąd uczucie znużenia, zdenerwowania, smutku (bądź nadmiernej, wypalającej ekscytacji).

Ćwiczenie 1:
Spróbuj przyjrzeć się swojemu dniu i odpowiedzieć na poniższe pytania:
– Jakie tempo ma mój świat? Odnieś to do różnych sfer życia, np. pracy, życia po pracy, związku. Być może niedopasowanie występuje tylko w jednej z nich, wówczas obserwacja tego, jak funkcjonujesz w sferze dającej satysfakcję może pomóc w zrozumieniu, co z Tobą współgra, a co nie.
– Jakie myśli „słyszę” w głowie na temat czasu? (np. „mój dzień jest za krótki”; „nie wiem, za co się zabrać, bo mam tyle zadań”, „nie mam nic konkretnego do zrobienia”, „w dzisiejszych czasach nie można sobie pozwolić na zwolnienie tempa, bo zostanie się w tyle”, „tempo mojego życia jest tak duże, że nie mam nawet 5 minut dla siebie”).

Jaki jest Twój własny rytm? Poznaj siebie dzięki praktykowaniu uważności (Mindfulness)

Po wykonaniu powyższego ćwiczenia uświadomisz sobie najprawdopodobniej, w jakich sytuacjach masz ochotę poprosić o „zatrzymanie świata”, by móc wysiąść. Wiesz już, jacy ludzie i miejsca burzą Twoją równowagę wewnętrzną poprzez nadmierne pobudzanie i zabieranie Twojej energii, bądź jej usypianie i tłumienie. To właśnie w takich momentach, gdzie coś „zgrzyta” i „uwiera”, Twój osobisty rytm jest odmienny od tego narzucanego przez świat. Melodie bazujące na tych rytmach, zamiast współgrać, tworzą swoistą kakofonię.
Dlatego warto właśnie tym sytuacjom przyjrzeć się szczególnie uważnie. Jaką melodię gra Twoje otoczenie? Jaką natomiast chciałabyś usłyszeć? Szybszą? Wolniejszą? Spokojniejszą, cichszą, a może bardziej energetyczną i głośniejszą? Czy do jakiś zadań chcesz podejść z wyciszeniem, bez zegarka? Może inne najchętniej byś „ożywiła” by nie ciągnęły się w nieskończoność…

Ćwiczenie 2:
Zachęcam Cię do praktykowania technik uważności, czyli maksymalnego skupienia na tym, co dzieje się „Tu i Teraz”. Stosuj je zwłaszcza w momentach, gdy czujesz jakiś dyskomfort. Postaraj się przyjrzeć zaistniałej sytuacji „całą sobą”. Bez oceniania, bez prób analizowania. Po prostu wsłuchaj się w otoczenie i w siebie.

Następnie spróbuj znaleźć utwór, który najlepiej odda to, jak chciałabyś się czuć w danych chwilach. Niech jego rytm, głośność, wprowadzą Cię w taki nastrój, jaki chciałabyś czuć. Ja na przykład najchętniej pracuję twórczo w rytm „Pauzę zrób” Lory Szafran. Funkcjonuję wówczas w pełni swojej energii i w spokojnej radości.
Ważne: nie chodzi tu o szukanie utworów, które „dają kopa”, bo w danej chwili wypada być bardziej napędzonym, działać szybciej. Chodzi o taką melodię, w której Ty czujesz wewnętrzną równowagę, w której Tobie będzie się najlepiej dane czynności wykonywało. Tak, byś czuła wewnętrzne ciepło, miała spokojny oddech. Nie za płytki, nie za głęboki. Taki w sam raz, dzięki któremu nie mówisz stłumionym szeptem, tylko głośno, wesoło i pewnie.

Ćwiczenie 3:
Zrób to teraz. Połóż sobie rękę na sercu, zamknij oczy, weź kilka głębokich oddechów. Jakie melodie słyszysz w głowie?
Następnie pomyśl o wartościach, jakimi kierujesz się na co dzień. O czymś wielkim, co chciałabyś w życiu zrobić, po sobie zostawić. O swoich najbliższych. Poczuj w sobie najpiękniejsze uczucia, jakie chcesz przeżywać. Weź kilka kolejnych oddechów, snując te wizje. Jak teraz brzmi Twoja melodia? Oddech przyspieszył, czy zwolnił?
Nie czytaj dalej, dopóki nie zrobisz tego ćwiczenia!

Na granicy dwóch światów. Złap dystans, zwalcz chochliki w głowie.

Nucisz już sobie nową melodię? Wystukujesz radośnie swój niepowtarzalny rytm? Czujesz się dobrze – rozluźniona, „we właściwym miejscu i czasie”? Mam nadzieję, że tak!
Tymczasem zapraszam Cię do rozprawienia się z przekonaniami, jakie „usłyszałaś” w swojej głowie podczas wykonywania ćwiczenia numer 1. Zanim jednak do nich przejdziemy – zapytam o kolejną rzecz: czy przez to, że znalazłaś chwilę na wykonanie ostatniego ćwiczenia, stało się coś złego w Twoim świecie? Zawaliłaś jakiś termin? Nie wykonałaś czegoś bardzo ważnego? Ktoś się rozzłościł? Czy Twoje myśli typu: „moje życie ma tak szalone tempo, że nie mam chwili dla siebie” – okazały się prawdą?
Z głosami w naszej głowie jest bowiem tak, że to, że je słyszymy wcale nie oznacza, że musimy ich słuchać. Warto jednak się im przyjrzeć (szczególnie w kwestii tego, czy nam służą, czy szkodzą). Poprzez ich analizę możemy zrozumieć swoje własne idee i odróżnić je od przekonań narzuconych przez świat.
W zapoznaniu się z nimi, wsłuchaniu w siebie i dosłyszeniu własnego głosu tkwi nasza WOLNOŚĆ.

Jeśli więc wrócisz do odpowiedzi udzielonych w ćwiczeniu pierwszym, zapytaj siebie, czy Twoje myśli spełniają 5 zasad zdrowego myślenia (w oparciu o Racjonalną Terapię Zachowania M.C. Maultsby’ego):

1. Czy ta myśl jest oparta na faktach? (tzn. czy jest prawdą niepodważalną, sprawdza się zawsze i wszędzie, np. jak stwierdzenie, że „woda wrze w 100 stopniach Celsjusza”)
2. Czy ta myśl najlepiej pomaga mi chronić moje życie i zdrowie?
3. Czy ta myśl najlepiej pomaga mi osiągać moje bliższe i dalsze cele?
4. Czy ta myśl najlepiej pomaga mi unikać najbardziej niepożądanych konfliktów z innymi ludźmi lub rozwiązywać je?
5. Czy ta myśl najlepiej pomaga mi odczuwać takie emocje jakie chcę odczuwać bez nadużywania żadnych substancji?

Jeśli na co najmniej 3 z powyższych pytań odpowiedziałaś „NIE”, wówczas Twoje przekonanie jest niesprzyjające i warto popracować nad jego zmianą. O tym, jak to zrobić, przeczytasz w kolejnych artykułach. Jednak już sama świadomość, iż kierujesz się przekonaniami, które nie są prawdziwe i – co więcej – szkodzą Twojemu szczęściu, mogą sprzyjać pozytywnym zmianom, tak w myśleniu, jak w zachowaniu.
Jeśli bowiem właśnie uświadomiłaś sobie, że znalazłaś jednak 5 minut na wykonanie ćwiczenia, a więc czas dla siebie; że nie zawalił się przez to świat – wykonałaś pierwszy krok ku wolności w wyrażaniu siebie i życia w zgodzie ze sobą.
Moc przekonania: „nie mam na nic nigdy czasu” słabnie, łatwiej więc znaleźć w sobie energię do podejmowania prób robienia nowych rzeczy, nabierasz bowiem wiary, że da się to jednak wcisnąć w grafik. Czujesz też większą motywację do podjęcia prób lepszego zarządzania czasem. Nie masz już bowiem obaw, że to nie ma sensu, nie sprawdzi się, nie ma jak i kiedy się za to zabrać.
Warto wyłapywać nasze wewnętrzne „chochliki”, często bowiem jest tak, że my sami siebie ograniczamy własnymi myślami. Najpierw więc rozprawmy się ze swoimi przekonaniami, a następnie zabierzemy się za wprowadzanie zmian wynikających z ograniczeń zewnętrznych.

Ćwiczenie 4:
Testuj rzeczywistość. Sprawdzaj na co dzień prawdziwość swoich przekonań. Bądź przekorna. Jakiś głos w Twojej głowie mówi: „nie da się”? Wymyśl jakiś mały, bezpieczny krok, który być może podważy prawdziwość tego twierdzenia. Jaki to będzie krok? Jakie małe zadania możesz wprowadzić, by zacząć żyć w zgodzie ze sobą? Może wcale nie jest prawdą, że musisz pracować jak mały robocik? Na przykład mogłaś sama sobie wmówić konieczność wielozadaniowości, tymczasem spokojne ustalenie priorytetów pomoże zrobić wszystko w Twoim tempie?

Zachęcam Cię do podjęcia postawionego w dzisiejszym artykule wyzwania. Poznaj siebie i swoje prawdziwe potrzeby, by, w następnym kroku, nauczyć się je zaspokajać. Spokojnie, systematycznie, wprowadzaj zmiany, by znaleźć harmonię pomiędzy melodią świata i Twoją.
Dlaczego warto? Choćby po to, by uniknąć paradoksu, że pędząc, by ze wszystkim zdążyć na czas, spóźnisz się na własne życie. Nie odkładaj swojego szczęścia na później!
Jak pisał Wiesław Myśliwski: „Później zazwyczaj oznacza za późno”.
To jak? Podejmujesz wyzwanie? Zapraszam zatem do wykonania ćwiczeń.

Małgorzata Pawlińska

PS. Jeżeli czujesz, że nie żyjesz w zgodzie ze swoim rytmem… Jeżeli chcesz wzmocnić swoją SIŁĘ WEWNĘTRZNĄ, odzyskać SIEBIE I SWOJE ŻYCIE…

Zapisz się na mój Newsletter, aby otrzymywać inspirację do rozwijania swojej Odporności Psychicznej.

Więcej o warsztatach on-line rozwijających ODPORNOŚĆ PSYCHICZNĄ przeczytasz TUTAJ. <-

Toniesz w emocjach? Nauczę Cię pływać!

Jesteś SP (Sensitive Person)? Dołącz do „The third SPace” - newsletterowej przestrzeni Twojego rozwoju. Otrzymasz na start PDF „Tonąc w emocjach – nauka pływania” a w dalszym kontakcie mnóstwo inspiracji do poszukiwań Twoich własnych „3 SP dla SP”: SPokoju, SPójności i SPełnienia.

O AUTORCE

Nazywam się Małgorzata Pawlińska. Jako psycholog, Coach PCC ICF oraz licencjonowany konsultant i trener Odporności Psychicznej - pomagam kobietom będącym SP (SP – Sensitive Person) odnaleźć i rozwijać w życiu 3 SP: SPokój, SPójność, SPełnienie.

Podobne wpisy