O zmianie cz.2 Co zrobić, by wprowadzić ją skuteczniej i szybciej?
8 lipca 2015 |

Ostatnio, w ramach naszych rozważań o zmianie, doszliśmy do drugiego etapu (z czterech) w ramach procesu zmiany, tj. Świadomej  niekompetencji. Tak więc przeszliśmy przez etap „diagnostyczny”, przyjrzeliśmy się, co w naszym życiu jest silnie zrutynizowane, pozbawione refleksji, prawdopodobnie tym nas „blokując” w rozwoju (składając się na etap pierwszy – Nieświadomą niekompetencję)

Tzn. mam nadzieję, że się przyjrzeliście, chcąc wynieść jak najwięcej korzyści z tego bloga i chcąc coś w swoim życiu zmienić. Jeśli nie dokonaliście takich przemyśleń, wówczas wciąż krążymy wokół kluczowego na tym etapie pytania:

Czy naprawdę chcesz rozwiązać swój problem?

Jeśli tak, to świetnie – łatwej będzie Ci zaangażować się w proces zmiany oraz znieść mniej przyjemne aspekty wiążące się z kolejnym „kamieniem milowym”.

2. ŚWIADOMA NIEKOMPETENCJA

W drugim etapie – świadomej niekompetencji – wchodzi bowiem silnie do akcji nasza emocjonalność. Przejście na ten „stopień” to nic innego jak uświadomienie sobie, że „brakuje nam” czegoś, by być w pełni szczęśliwym. Zaczynamy rozumieć, że w jakimś zakresie jesteśmy „niekompetentni”. Bądźmy szczerzy – posiąść taką świadomość „braku” to nic przyjemnego.Towarzyszy temu emocjonalny dyskomfort, frustracja, a także – niecierpliwość, by te uczucia jak najszybciej minęły. Ma to swoje dobre i złe strony. Z dobrych – rodzi się w nas motywacja, by się negatywnych uczuć pozbyć, więc pragniemy wiedzy, wyrażamy gotowość do uczenia się nowych rzeczy, chętnie jak najszybciej podjęlibyśmy już jakieś działania. Jednak (druga strona medalu), jak już kiedyś wspominałam, jest to typ motywacji ucieczkowej, a ta nie zawsze wspiera nas w najlepszych decyzjach. Chcąc uwolnić się od negatywnych emocji, często podejmujemy decyzje w oparciu o informacje przypadkowe, próbujemy za szybko sami wiedzę zastosować w życiu, a ta nie przekłada się wprost na umiejętności. Ryzykujemy, że za szybko obrawszy drogę, niekoniecznie zaczniemy podążać właściwą. A to łatwo grozi poddaniem się, zaniechaniem dalszych prób. Emocje mogą niestety stłumić naszą przytomność i intuicję w wyborze właściwego dla nas mentora, książki, szkolenia…

Jednak samo podjęcie nowego działania jest ważne. Czasem lepiej robić coś, niż nic. Jakby nie patrzeć, rozwijamy już w ten sposób swoją wiedzę, świadomość, „próbujemy się” w nowych działaniach, rozkręcamy zatem spiralę zmian. Warto jednak wiedzieć o „pułapkach” tego etapu, by nie poddać się za szybko, nie zarzucić planów, jeśli zbyt pochopnie podejmiemy się czegoś, co zaprowadzi nas na manowce. Na tym etapie dobrze mieć w sobie jasno zarysowaną wizję – co chcemy w wyniku zmiany, do czego dążymy. Nie dajmy się zwieść uczuciom pt. „czego nie chcemy, od czego uciekamy”.

Zadbajmy tu o utrzymanie zdrowego poczucia własnej wartości, pamiętajmy, że wprowadzamy zmianę, by sobie pomóc, żyć lepiej, a nie – żeby siebie „naprawiać”. Z nami jest wszystko ok, już teraz, tak jak jest. Po prostu chcemy, by było jeszcze lepiej!

Na początku często to, co robimy po raz pierwszy, robimy źle. Dajmy sobie do tego prawo! Jedyne co, to pilnujmy, by „upadać do przodu”. W tym także pomocne jest patrzenie w przyszłość, przypominanie sobie, do czego dążymy, co wspaniałego będziemy mieli, jak po kolejnych upadkach zaczniemy się podnosić i robić kolejne kroki. Aby wesprzeć proces na tym etapie, celebrujcie każdy, choćby najmniejszy sukces. Cieszcie się, jak widzicie jakąkolwiek poprawę. Wspierajcie się w chwilach zwątpienia, bądźcie dla siebie dobrzy i wyrozumiali. Pomyślcie też o tym, jak upragnione zmiany mogą pozytywnie wpłynąć na Wasze otoczenie, Waszych bliskich? Czując, że zmiana jest korzystna nie tylko dla Was, ale też dla innych, uzyskacie dodatkowe źródło motywacji i energii w chwilach słabości (zachęcam jednak, by „korzyści innych” były rozpatrywane jako dodatkowy bodziec, nie główny, bo łatwo uwikłać się w potrzebę zmian ku „zadowoleniu otoczenia”, a niekoniecznie nas samych.

Na koniec jeszcze parę słów o emocjach. Na tym bowiem etapie wprowadzania zmian mogą one działać jak energia, którą zasilamy nasze dotychczasowe problemy. Myślenie o tym, od czego chcemy uciec wciąż „przyciąga nas” do tego zagadnienia. Dlatego odwracajmy zwrot tych uczuć, wykorzystując tkwiącą w nich energię, odpowiadając sobie na pytanie: Czego chcę w zamian, w wyniku tej zmiany? Czemu jest to dla mnie ważne? Przerwijmy pasmo przyzwyczajenia do skupiania się na negatywnych stronach danego zagadnienia. To jest ważne przy dokonywaniu pewnych analiz – co uwiera, co nie pasuje. Ale na tym koniec! Ciągłe skupianie się na brakach i kierowanie energii płynącej z emocji w tą stronę powoduje przyzwyczajenie, zły nawyk. Powoduje, że nie umiemy żyć bez problemów i dlatego często nie jesteśmy gotowi na zmianę.

Tymczasem emocje, nawet te negatywne, zazwyczaj mają w sobie ukrytą pozytywną intencję. Z cierpienia, jakiego doświadczamy w danych sytuacjach płynie dla nas informacja, że chcemy czegoś innego. Nie uciekajmy więc za szybko od tych emocji, byle uciec (poprzez używki, intensywne „odstresowywanie”, byle jakie działania, czy inne metody). Przyjrzyjmy im się, spróbujmy je zrozumieć, dowiedzieć się od nich, co chcą nam powiedzieć. One nie są same w sobie złe. To część nas, która tak a nie inaczej do nas „krzyczy”, bo zazwyczaj w zabieganej codzienności nie mamy czasu na auto-refleksję, więc już tylko to pozostaje naszej podświadomości, by nami „wstrząsnąć”.

Chodzi tu o pewne zdrowe wyważenie, pomiędzy: słucham siebie i swoich emocji (też tych trudnych), ale tylko na tyle, by zdobyć wiedzę o sobie, swoich wartościach i potrzebach. Nie robię tego za długo, nawykowo, nie daję się tym emocjom uzależnić. Nie tłumię ich, bo to zazwyczaj powoduje błędne koło. Te emocje nie znikną, póki nie zostaną „wysłuchane” i zrozumiane. Wszelkie tłumienie jest chwilowe, a one działają dla naszego dobra, więc nie zaprzestaną swojej pracy.

Tak więc wiedząc o tym, będąc cierpliwym w nowych działaniach, bądźmy wciąż uważni na siebie i sygnały płynące z naszego wnętrza. Wykorzystujmy energię płynącą z emocji i przekuwajmy ją na swój sukces.

3. ŚWIADOMA KOMPETENCJA

W końcu, metodą prób i błędów – wejdziemy na etap III – Świadomej kompetencji. Jest on już znacznie przyjemniejszy, ale i w nim kryją się „niespodzianki”, o których warto wiedzieć, by proces zmiany mógł trwać dalej przynosząc oczekiwane efekty.

O tym etapie oraz etapie ostatnim, czyli Nieświadomej kompetencji – już w następnych wpisie.

Owocnych prób w nowych obszarach działań i niegasnącej motywacji (tej pozytywnej)!

Toniesz w emocjach? Nauczę Cię pływać!

Jesteś SP (Sensitive Person)? Dołącz do „The third SPace” - newsletterowej przestrzeni Twojego rozwoju. Otrzymasz na start PDF „Tonąc w emocjach – nauka pływania” a w dalszym kontakcie mnóstwo inspiracji do poszukiwań Twoich własnych „3 SP dla SP”: SPokoju, SPójności i SPełnienia.

O AUTORCE

Nazywam się Małgorzata Pawlińska. Jako psycholog, Coach PCC ICF oraz licencjonowany konsultant i trener Odporności Psychicznej - pomagam kobietom będącym SP (SP – Sensitive Person) odnaleźć i rozwijać w życiu 3 SP: SPokój, SPójność, SPełnienie.

Podobne wpisy